Czarna Śmierć na Warmii (1708-1711)

Paul Furst “Doktor Schnabel von Rom”

Dawno temu opowiadano, że dżumę do Polski sprowadzili Szwedzi w XVIII wieku, a jej ogniska pojawiały się w co raz to nowych częściach naszego kraju. W 1708 roku epidemia trafiła do Prus na działdowszczyznę, a zaledwie już miesiąc póżniej panowała w Olsztynku. Na Warmii pojawiła się w grudniu 1708 roku, a na jej południu w kolejnym roku. Na ten temat istnieje bardzo ciekawa legenda, którą przytaczał swego czasu ks. Ernest Laws. Potomkowie Macieja Koriata, prawdopodobnie jedynego ocalałego od zarazy mieszkańca wsi Kurki opowiadali taką historię :

Matte Painting based on ‘Fattigmannen’ | MCrassus Art

     “W pamiętnym dla Warmii roku 1709 do zacisznej wsi Kurki miało przybyć z Polski dwóch podróżnych. Zwrócili się oni z prośbą do miejscowej ludności, aby pozwolono im zostawić przyczepę swego powozu nad brzegiem jeziora, do czasu ich powrotu z dalszej podróży. Bez trudu uzyskali na to zgodę, jednak przytroczony do przyczepy duży kufer stał się przedmiotem szczególnych zainteresowań lokalnych wyrostków wiejskich, a mianowicie Jana Koriata, Seweryna Przestępcy i Stefana Złodzieja.
     Podczas pewnej nocy wbrew przestrogom Koriata dwaj pozostali za pomocą dłuta i pilników otworzyli skrzynię. Oczom ich ukazał się trup zadżumionej mieszczki, przybranej we wspaniałe odzienie i lśniące ozdoby. Jednocześnie uderzył ich wstrętny zaduch, wydobywający się z kufra. Złodziej uciekł ze strachu do wsi, natomiast Przestępca, przezwyciężając strach i odrazę, ściągnął z trupa kosztowną bransoletę, lśniące pierścienie i naszyjnik z pereł. Następnie zamknął skrzynię i spokojnie udał się ze zdobyczą do swego domu. Zrabowane kosztowności Przestępca postanowił spieniężyć w Olsztynie. W tym celu następnej nocy popłynął w czółnie rzeką Łyną do tego miasta. Nie zauważyli go wartownicy, strzegący granic Warmii, gdyż spokojnie zabawiali się przy ognisku grą w kości. Po całodziennej wędrówce wodnej Przestępca dotarł do Olsztyna. Bezzwłocznie udał się do znajomej paserki, która mieszkała na tyłach kościoła parafialnego. Zaledwie zdążył pokazać jej swe kosztowności, osłabł nagle i rzucił się na łóżko. Na jego rozpalonej twarzy przerażona kobieta zauważyła czarne plamy i zaczęła krzyczeć: „Dżuma, czarna śmierć w mieście!”. Tym sposobem z Olsztyna zaraza miała rozszerzyć się na całą Warmię.

Theodor Kittlesen “Musstad”

   Według legendy we wsi Kurki ocalał tylko pasterz wiejski, Maciej Koriat. Przezwyciężając swój strach, pogrzebał on wszystkich zmarłych we wsi, po czym na jesieni 1709 r. wraz ze swymi owcami powędrował w stronę Nidzicy. Wzdłuż jeziora poprzez wieś Brzeźno dotarł do wsi Likuzy, gdzie przy życiu pozostało zaledwie kilka osób. Tu też osiadł i ożenił się. Właśnie jemu i jego potomkom zawdzięczamy niniejszą legendę “

Leczenie w owych czasach polegało na upuszczaniu krwi, podawaniu na przemian środków napotnych i wymiotnych, zapobieganie zaś na paleniu w domach i na ulicach wonnych ziół, umieszczaniu ziół lub olejków w dziobach ptasich masek lekarskich strojów ochronnych podczas wizytowania pacjentów, wprowadzeniu kwarantanny, umieszczaniu chorych w izolatkach, okadzaniu przedmiotów, paleniu odzieży ochronnej. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Miazmatyczna_teoria_chorób)

„(…) potwierdza się tu (…) spostrzeżenie, że po zmniejszeniu liczby ludności, spowodowanej przemijającymi tragediami, następuje zawsze przyrost urodzeń. I jeśli tylko środki do życia na to pozwolą, natura sama stara się wypełnić miejsce opróżnione przez zmarłych”.

Max Toppen